Gertruda Klimek

Gertruda-Klimek-w-diu-pierwszej-komunii-sw-17-07-1932r-z-ojcem-i-rodzenstwem.-na-znak-zaloby-ma-we-wlosach-czarna-kokarde
 
 
 
Gertruda-Klimek-w-diu-pierwszej-komunii-sw-17-07-1932r-z-ojcem-i-rodzenstwem.-na-znak-zaloby-ma-we-wlosach-czarna-kokarde

SŁUGA  BOŻA  GERTRUD (GERTRUDA)  KLIMEK

Urodziła się 12 lutego 1922 roku w Fittigsdorf (Wójtowo), powiat Allenstein (Olsztyn). Została  ochrzczona  w  kościele  parafialnym w Groß Kleeberg (Klebark Wielki). Tam też 17 lipca 1932 roku przystąpiła do pierwszej Komunii świętej oraz  przyjęła  sakrament  bierzmowania. Do tych sakramentów świętych przygotował ją Sługa Boży ks. proboszcz Paweł Chmielewski. Dwa tygodnie przed pierwszą Komunią świętą,  dnia 4 lipca 1932  roku  zmarła  nagle  jej  matka.

Gertruda pochodziła z wielodzietnej rodziny warmińskiej. Miała trzy siostry rodzone: Marię, Hildegardę i Helenę oraz cztery siostry przyrodnie i czterech braci przyrodnich. Rodzice jej Teofil Klimek i Maria Magdalena Grunwald, wdowa z domu Röski, posiadali w Wójtowie (na kolonii) duże gospodarstwo rolne. Gertruda wychowywała się w głęboko religijnej atmosferze domu rodzinnego, w którym codzienny pacierz, niedzielna Msza święta, regularne przystępowanie do sakramentów świętych, było wiernie przestrzegane. Ponadto odmawiano też często wspólny Różaniec, a w maju uczestniczono w Nabożeństwie ku czci Matki Bożej. Pan Bóg obdarzył rodzinę Klimków kilkoma  powołaniami  do  swojej  służby. Trzy siostry ojca i dwie kuzynki Gertrudy wstąpiły do sióstr elżbietanek.

Gertruda przez całe życie odznaczała się mocną i żywą wiarą w Boga, którą od najmłodszych lat przekazywał jej głęboko wierzący ojciec. Wiara ukazywała jej jasno cel życia ludzkiego, którym jest osiągnięcie szczęście wiecznego.  Dużo się modliła, nawet w czasie pracy. Charakteryzowała się również miłością Boga i bliźniego, a także dobrocią, ofiarnością, sprawiedliwością i odwagą. W trudnych sytuacjach życiowych ufała w pomoc Bożą. Starała się też zawsze bronić młodsze siostry przed nieszczęściem. Gdy pewnego dnia żołnierze radzieccy chcieli zabrać jej najmłodszą siostrę Helenę na komendanturę, Gertruda obawiając się, że mogą ją wywieźć do obozu, pojechała zamiast niej. W drodze odważyła się zeskoczyć niespodziewanie z wozu i jeszcze tego samego dnia wieczorem udało jej się wrócić, przez pola i las, do domu. Ceniła też bardzo cnotę czystości, za którą z miłości do Boga, gotowa była oddać życie. Była bardzo lubiana przez otoczenie.  Miała dużo przyjaciół. Była też bardzo zdolna. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczyła się stenografii oraz pracy biurowej w Olsztynie. Następnie podjęła pracę w tym kierunku  w  Barczewie. W okresie letnim dojeżdżała tam rowerem, a zimą mieszkała u swojej cioci w Barczewie. Pomagała także ojcu i rodzeństwu w pracy domowej i na polu. Udzielała  się  też  chętnie  i  aktywnie  w  pracy  parafialnej.

W styczniu 1945 roku, gdy  front wojenny zbliżał się  do Wójtowa, w domu rodziny Klimek zgromadziła się liczna grupa ludzi (19 osób), szczególnie najbliżsi sąsiedzi, wśród nich kilka młodych dziewcząt i panien. Gertruda zwolniła się wówczas z pracy w Barczewie i przebywała razem z ojcem i rodzeństwem w domu. rodzinnym.  Dnia 22 stycznia o godz. 9.00 rano do ich domu przybyli pierwsi żołnierze Armii Czerwonej. Najpierw zrabowali wszystkie zegarki i inne wartościowe rzeczy, a następnie próbowali zabrać ze sobą młode dziewczęta, a także chcieli je zgwałcić. One zaś, trzymając się mocno razem, głośno krzyczały i walczyły w obronie czystości. Wśród nich była także Gertruda i jej rodzone siostry. Podobne sceny powtarzały się przez cały tydzień. 30 stycznia 1945 roku znowu przyjechało czterech oficerów radzieckich. Zabrali oni Gertrudę, jej młodszą siostrę Hildegardę, kuzynkę oraz córkę sąsiada Annę Schulz do oddzielnego pokoju, gdzie ponad godzinę walczyły w obronie czystości. Żołnierze  podarli im suknie i zaczęli ciągnąć je siłą strasząc strzałami z karabinów. Wówczas Gertruda, jako najsilniejsza i najodważniejsza z dziewcząt, wyrwała się im i wybiegła przez kuchnię na podwórko. Tam jeden z żołnierzy radzieckich zabił ją trafiając kulą w plecy. Upadła nieżywa na śnieg. Z miłości do Boga walczyła w sposób heroiczny w obronie czystości dziewiczej oraz godności kobiecej i zdołała obronić się przed gwałtem. Poniosła śmierć 30 I 1945 r. o godz. 15,00. Po odejściu żołnierzy radzieckich wniesiono jej ciało do pokoju, w którym spoczywało 14 dni, gdyż z powodu zakazu wychodzenia z domu oraz silnego mrozu nie można było wykopać dołu, aby ją pogrzebać. Leżała martwa pośród rodziny, upraszając do czasu pogrzebu, spokój w domu, gdyż żołnierze radzieccy na ogół omijali domy, w których leżeli zmarli, obawiając się zarażenia tyfusem. Po dwóch tygodniach postanowiono ją pochować. Ponieważ ziemia nadal była zmarźnięta, usunięto stóg ze słomą znajdujący się w pobliżu stodoły i tam wykopano grób. Brat jej ojca Franciszek Klimek zrobił skrzynię z desek, do której zostało złożone ciało Gertrudy i pochowane na rodzinnej posesji z udziałem najbliższej rodziny. Tam spoczywa do chwili obecnej.

Po śmierci Gertrudy na gospodarstwie Klimków zostały z ojcem dwie jego najmłodsze córki: Hildegarda i Helena. Żyły one w wielkim strachu przed wywiezieniem ich przez żołnierzy radzieckich do obozów pracy na Syberię. Przez kilka miesięcy ukrywały się w stodole, w zbożu. Ojciec zrobił im tam schowek i opiekował się nimi.  Latem 1945 roku udało się im wyjechać nielegalnie do Niemiec. Wówczas ojciec został sam. Od czasu do czasu odwiedzała go jego najstarsza córka Maria Sokołowska, która była już mężatką i mieszkała w Dobrągu. Odwiedzała go też jego rodzona siostra, mieszkająca w Patrykach, parafia Klebark Wielki. Po pewnym czasie, córka Maria zabrała ojca do siebie do Dobrąga, natomiast  gospodarstwo w Wójtowie wydzierżawiono innym rodzinom, z którymi ojciec utrzymywał kontakt. Odwiedzał też grób córki Gertrudy, który w międzyczasie został ogrodzony drewnianym  płotkiem.

Dnia 29.12.1951 roku ojciec Gertrudy Teofil Klimek zmarł  w Dobrągu. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Ramsowie, natomiast grób Gertrudy został na gospodarstwie rodzinnym w Wójtowie.

Do połowy lat 70-tych XX wieku, grób Gertrudy był widoczny. Rodziny, które po wyjeździe Klimków, zamieszkały na tym gospodarstwie, opiekowały się grobem. Po przejęciu gospodarstwa przez Państwowe Gospodarstwa Rolne grób został zrównany z ziemią  i  dziś  trudno go odnaleźć.

autor: M. K.