Pielgrzymka do Kodnia

 
 
 

Pomysł na pielgrzymkę do Kodnia przyszedł niespodziewanie. Wystarczyły słowa: Proszę księdza, jeżeli ksiądz by organizował pielgrzymkę do Matki Bożej Kodeńskiej to proszę o mnie pamiętać! Potem przyszła myśl: a może spróbować, ciekawe czy będą chętni? Jeszcze tylko konsultacja odnośnie terminu i wybór: sobota, 19 sierpnia. Ogłoszenie, zapisy i… okazało się, ze zgłosiło się tyle osób, że trzeba było już odmawiać. To pierwszy znak! Razem z pielgrzymami z Wójtowa byli jeszcze m.in. mieszkańcy Olsztyna, Biskupca, Ostródy, Nikielkowa i Kaplityn.
Naszym celem był Kodeń – sanktuarium Matki Bożej. To tam znajduje się łaskami słynący Wizerunek Maryi ukradziony przez księcia Mikołaja Sapiehę z Watykanu. Obraz przed którym doznał cudownego uzdrowienia i który postanowił (każdym kosztem) zdobyć dla swojego grodu. Zofia Kossak-Szczucka opisując całą tą historię zamknęła ja w dwóch słowach: „Błogosławiona wina”.
Zanim jednak dotarliśmy do Matki Bożej, zatrzymaliśmy się w Drohiczynie – tu zwiedziliśmy Muzeum Diecezjalne i poznaliśmy bogatą historię samego miasta, ale też i diecezji drohiczyńskiej – oraz w Pratulinie, w miejscu męczeńskiej śmierci 13 Unitów broniących swojego kościoła przed zajęciem go przez wojska carskie i przekształceniu go na cerkiew prawosławną 24 stycznia 1874 r.
Ksiądz proboszcz z Pratulina przybliżył nam historię tego miejsca i ludzi tu żyjących. Jednak sposób w jaki to zrobił wywarł na nas wszystkich ogromne, pozytywne wrażenie. Okazuje się, że wydarzenia z XIX wieku nie stały się tylko faktem historycznym, ale mają swoje współczesne odniesienie. Po beatyfikacji Wincentego Lewoniuka i jego 12 towarzyszy, przez Jana Pawła II, 6 października 1996 r. , ich kult żywo rozkwitł. Świadectwa uzdrowień z najcięższych chorób i nawróceń spisane i przekazywane przez Księdza Kustosza poruszają do głębi!
Wszystkie nasze przeżycia dnia i intencje powierzyliśmy Matce Bożej w czasie Mszy św. odprawionej w kodeńskiej sanktuarium przed Jej Cudownym Obrazem. Chciałoby się pozostać dłużej w tym miejscu, lecz czas naglił i tym niedosytem (duchowym, bo materialny zaspokoiliśmy w restauracji sanktuaryjnej jedząc smaczny obiad) bezpiecznie wróciliśmy do naszych domów. Wszystkim pielgrzymom dziękujemy za wspaniała atmosferę i… mamy nadzieję na kolejne pielgrzymki!

Dokąd teraz?